15 maja 2019

Twój dom, gdzie tylko chcesz

Szymona i Michała (konstruktorów My Tiny House) poznaliśmy na Pomorzu - gdzie kultura campingowa ma się lepiej, niż dobrze.
Jak brzmi ich historia? Poznaj ją i wyrusz z nami w podróż!
WRÓĆ

Poznajcie historię Michała i Szymona – konstruktorów domów mobilnych

MitsubishiStories: Opowiedzcie nam proszę coś o sobie.

Szymon: Mam na imię Szymon, a to jest Michał. Wspólnie tworzymy My Tiny House.

Michał: Mam 27 lat, a Szymon 26. Pochodzimy z Pomorza, ale poznaliśmy się w górach na wyjeździe snowboardowym.

Szymon: Od razu się dogadaliśmy i zaczęły nam wpadać do głowy śmieszne i nie ukrywam, że dość szalone pomysły. Znamy się już 10 lat, ale przy My Tiny House pracujemy od 3.

MitsubishiStories: Skąd wziął się u Was pomysł na My Tiny House?

Szymon: Razem z dziewczyną skakaliśmy po kanałach w telewizji i wpadliśmy na program o amerykańskich domkach mobilnych. Od razu wiedzieliśmy, że musimy sobie taki zbudować. Wychowaliśmy się na Pomorzu, a w sezonie udzielamy lekcji kitesurfingu na Helu, więc pomieszkujemy w przyczepach. Uwielbiamy to, ale uznaliśmy, że wspaniale byłoby zamienić tę plastikową, białą puszkę na taką kawalerkę na kółkach! Zadzwoniłem do Michała i tego samego wieczora spotkaliśmy się u mnie w garażu – w naszym pierwszym biurze :).

Michał:  Szymon od razu zaraził mnie tą koncepcją. To było bardzo intuicyjne – zdecydowaliśmy, że go zbudujemy jeszcze zanim sprawdziliśmy z czym to się wiąże (mam tu głównie na myśli gigantyczną inwestycję finansową). Zaczęliśmy sprzedawać naprawdę wszystko, co mieliśmy – samochód, deski do kitesurfingu, ukochany rower. W końcu uzbieraliśmy fundusze i zaczęliśmy pracę nad pierwszym My Tiny House.

To prawdziwy domek, który znajduje się na specjalnie przystosowanej przyczepie

MitsubishiStories: Co to jest My Tiny House?

Michał: Jest to prawdziwy domek, który znajduje się na specjalnie przystosowanej przyczepie na kółkach.

Szymon: W środku są miejsca do spania dla 2-6 osób, izolacja termiczna, elektryka, kuchnia, antresola, toaleta, a dodatkowo taras na dachu.

Michał: Konstrukcję i przestrzeń wewnątrz My Tiny House dostosowujemy do indywidualnych potrzeb. Jednak, aby domek został dopuszczony do ruchu
drogowego, musi mieć maksymalnie 4 metry wysokości i 2,5 metra szerokości. Zazwyczaj całość ma koło 17 metrów kwadratowych. Szymon: Taka twoja własna, mobilna strefa komfortu.

MitsubishiStories: Skąd wziął się u Was pomysł na My Tiny House?

Szymon: Razem z dziewczyną skakaliśmy po kanałach w telewizji i wpadliśmy na program o amerykańskich domkach mobilnych. Od razu wiedzieliśmy, że musimy sobie taki zbudować. Wychowaliśmy się na Pomorzu, a w sezonie udzielamy lekcji kitesurfingu na Helu, więc pomieszkujemy w przyczepach. Uwielbiamy to, ale uznaliśmy, że wspaniale byłoby zamienić tę plastikową, białą puszkę na taką kawalerkę na kółkach! Zadzwoniłem do Michała i tego samego wieczora spotkaliśmy się u mnie w garażu – w naszym pierwszym biurze :).

Michał:  Szymon od razu zaraził mnie tą koncepcją. To było bardzo intuicyjne – zdecydowaliśmy, że go zbudujemy jeszcze zanim sprawdziliśmy z czym to się wiąże (mam tu głównie na myśli gigantyczną inwestycję finansową). Zaczęliśmy sprzedawać naprawdę wszystko, co mieliśmy – samochód, deski do kitesurfingu, ukochany rower. W końcu uzbieraliśmy fundusze i zaczęliśmy pracę nad pierwszym My Tiny House.

MitsubishiStories: Czyli sami je budujecie?

Michał: Pierwszy domek na kółkach zaczęliśmy budować sami, ale teraz my je przede wszystkim projektujemy i wymyślamy, co jak i gdzie. Jest z nami zaufana ekipa budowlana, z doświadczeniem i kompetencjami. Bezpieczeństwo jest dla nas priorytetem, dlatego wszystko, co tworzymy, bardzo dokładnie sprawdzamy.

MitsubishiStories: Ile trwa i jak wygląda produkcja takiego domku?

Michał: Pierwszy My Tiny House zbudowaliśmy w 5 miesięcy na podjeździe pod domem Szymona. Spotykaliśmy się codziennie po 16:00, bo na co dzień pracujemy na etacie.

Szymon: Braliśmy piłę w ręce, braliśmy miarę. Czasami siedzieliśmy do czwartej/piątek nad ranem, ale potrafiliśmy o takiej godzinie usiąść i spojrzeć na nasze dzieło. Oczyma wyobraźni widzieliśmy nasz samochód, który ciągnie My Tiny House i odpływaliśmy w marzenia.

Michał: I stworzyliśmy nasz pierwszy My Tiny House. Nasz wymarzony domek na kółkach. Byliśmy bardzo dumni.

MitsubishiStories: Czyli na samym początku to nie był biznes, a tworzenie domku dla samych siebie?

Szymon: To nie jest i nigdy nie będzie zwykły biznes. To dwójka ludzi – Michał i ja. Chcemy zarażać ludzi swoją pasją – miłością do podróżowania i aktywnego trybu życia. Chodzi o to by podłączyć domek do samochodu i odjechać, gdziekolwiek zechcesz.

Michał: Po pierwszym egzemplarzu, jak już opadły emocje, stwierdziliśmy, że to jest naprawdę super sprawa, którą warto pokazać innym – tradycyjną, białą puszkę campingową można zamienić w prawdziwy domek, ale mobilny, który zamiast fundamentów ma kółka.

Szymon: Uznaliśmy, że czas pokazać My Tiny House światu. Może zająć się tym na poważnie? Może zacząć się z tego utrzymywać?

Michał: Zaczęliśmy je doskonalić. Każdy kolejny jest coraz ładniejszy i coraz lżejszy, a cały czas powstają w naszych głowach nowe pomysły.

Konieczne jest to, by auto holujące było wyposażone w napęd na cztery koła

MitsubishiStories:  Jakie wymogi musi spełniać samochód, by można było podłączyć do niego My Tiny House?

Szymon: Samochód musi mieć odpowiedni uciąg na haku holowniczym, czyli 3 tony. Konieczne jest to, by auto holujące było wyposażone w napęd na cztery koła, tak jak wasze L200, aby cały zestaw poruszał się zgodnie z przepisami oraz bezpiecznie.

Michał: Bardzo ważne jest odpowiednie rozłożenie masy przyczepy w celu zapewnienia maksymalnego bezpieczeństwa. Nasze platformy już przy fazie projektowania poddawane są wielu testom dokonywanym przez profesjonalne programy komputerowe, które pozwalają nam na optymalne rozłożenie ciężaru.

MitsubishiStories:  Dużo czasu spędzacie w My Tiny House?

Michał: Naszym małym marzeniem zawsze było to, by się spotkać we dwójkę i odpalić playstation :).

Szymon: A tak serio to i Michał i ja pracujemy na co dzień – do 16:00 siedzimy w firmach, a w sezonie uczymy kitesurfingu. Spotykamy się kilka razy w tygodniu, wymyślamy, planujemy, budujemy. Domki stoją na campingu na Helu, więc zimą rzadziej tam jeździmy, ale w lecie cały czas.

MitsubishiStories:  Jaki jest Wasz wymarzony domek?

Michał: Teraz planujemy zbudować domek w mniej skandynawskim, a w bardziej w nowoczesnym stylu. Ale więcej jeszcze nie zdradzimy.

Szymon: A mi się marzy taki camping My Tiny House. Wyobrażasz sobie całe pole w takich kolorowych domkach? Czad.

MitsubishiStories:  Jakieś słowo na koniec?

Szymon:

Bierz paczkę znajomych, pakuj ją do My Tiny House i bądź tu i teraz!

Bohaterowie: Michał i Szymon z My Tiny House
Fotograf: Paweł Poręcki
Operator: Krzysztof Kujawski
Produkcja: Paweł Poręcki, Monika Kozłowska
Tekst: Monika Kozłowska
SamochódMitsubishi L200

Udostępnij:

Poznaj inne historie

Zawsze tam, gdzie Ty
Historia wkrótce
Historia wkrótce